Autor Wątek: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)  (Przeczytany 166073 razy)

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #135 dnia: 19 Października 2019, 00:03:49 »
 W tym czasie przybył, mieszkający w odległości około 100 m od budynku stacyjnego, zawiadowca stacji i pokierował wstępną akcją ratunkową oraz zaczął zabezpieczać dokumenty i urządzenia sterowania ruchem pociągów. Przy okazji ustalił, że przyczyną tego wypadku było przyjęcie pociągu pośpiesznego na zajęty tor.
   Po godz. 05:00 lokomotywa spalinowa, przybyła ze stacji Redaki, odciągnęła z miejsca wypadku na bezpieczną odległość skład pociągu towarowego, tj. 22 cysterny (stanowiące nie wykolejoną część tego składu). To samo uczyniono z ośmioma, końcowymi, wagonami osobowymi składu pociągu pośpiesznego przybyłą z Prabut lokomotywą.
  Uniknięto rozszerzenia się pożaru, jednak sytuacja była bardzo groźna, ponieważ z rozbitych i uszkodzonych cystern nadal obficie wypływał olej napędowy (w sumie wypłynęło około 130 ton). Należało nadal gasić pożar.
  Na stację Susz przybyła komisja dyrekcyjna, przystępując do opisywania sytuacji oraz do ustalenia i odtwarzania okoliczności, które doprowadziły do tak tragicznego wypadku. O godz. ósmej rano wiadomość o wypadku podano w dzienniku radiowym.

  Poniższy opis wydarzeń powstał na podstawie ustaleń komisji dyrekcyjnej.

   O 19:00 30-09-1985 na nastawni dysponującej Su po 24-godzinnym odpoczynku objął służbę dyżurny ruchu, Zygmunt S. Na Stacji Susz pracowało na zmianę czterech  dyżurnych ruchu. Zygmunt S. posiadał 23 letni staż na stanowisku dyżurnego, a na tej stacji pracował bez przerwy od sierpnia 1966 roku. Był on, w ocenie przełożonych doświadczonym i dobrym pracownikiem.
  Na nastawni wykonawczej Su-1 objął służbę nastawniczy, Marcin K., o ponad 2-letnim stażu na tym stanowisku. Po objęciu służby około 19:30 do dyżurnego ruchu, Zygmunta S., zatelefonowała z kasy biletowo-bagażowej kasjerka, która poprosiła go, by na chwilę przyszedł do kasy. Zygmunt S. odmówił tłumacząc się brakiem wolnego czasu. Po około 30 minutach został ponownie zaproszony do kasy biletowej i tym razem poszedł tam. Było po godzinie dwudziestej. Po wejściu (jak podał Zygmunt S.) stwierdził, że w pomieszczeniu kasowym, oprócz dyżurnej kasjerki były jeszcze jej dwie koleżanki z pracy, ale po za nocną służbą. Na stole stały cztery niezbyt duże kieliszki napełnione bezbarwną wódką i wszyscy opróżnili je. Jaka to była okazja, nie ustalono. Po wypiciu kieliszka wódki Zygmunt S. powrócił do swych zajęć i, jak wyjaśnił, więcej już w czasie dyżuru wódki nie pił.
  Po godzinie dwudziestej trzeciej zawiadowca stacji Andrzej Z., przeprowadził kontrolę nocną na nastawni dysponującej Su i nie stwierdził nieprawidłowości w pracy dyżurnego ruchu, Zygmunta S. ale pouczył go o konieczności stosowania zamknięć pomocniczych w przypadku zatrzymania się pociągów na torach głównych (§ 66 przepisów ruchu R1), o czym zrobił odpowiedni zapis w dzienniku ruchu. Zastał też na nastawni dysponującej dyżurną kasjerkę, ale jej obecność powiązał z ciążącym na niej dodatkowym obowiązkiem magazyniera (odbiór przesyłek ekspresowych z pociągów pasażerskich). Andrzej K. przeprowadził też kontrolę na nastawni wykonawczej Su-1 i również nie stwierdził nieprawidłowości. Po tych czynnościach służbowych zawiadowca stacji udał się do domu.
   Zrazu wydawało się, że służba nocna na stacji Susz przebiegnie bez zakłóceń, ale już od około 01:40 01-10-1985 zaczęły się zakłócenia w pracy dyżurnego ruchu, Zygmunta S., wskazujące na znaczne zmęczenie, niedyspozycję, albo też na rażąco niedbałe pełnienie obowiązków służbowych. Przejawiało się to m.in. w niedbałym i ze znacznymi błędami prowadzeniu dziennika ruchu, bezzasadnym zatrzymywaniu pociągów przed semaforami wjazdowymi, niezgłaszaniu się do telefonów na wywoływania przez dyżurnych ruchu sąsiednich stacji Redaki i Prabuty, jak i przez nastawniczego nastawni wykonawczej Su-1, niewykonaniu polecenia dyspozytora odcinkowego przewozów.
  Dziennik ruchu prowadzony przez dyżurnego ruchu, Zygmunta S., stanowiący podstawowy dokument prowadzenia ruchu pociągów, budził poważne zastrzeżenia, a mianowicie: zapisy były niewyraźne, często nieczytelne, niektóre wycierane gumką lub poprawiane, nierzadko błędne lub przekłamane numery pociągów, niewłaściwe godziny przybycia o odejścia pociągów.
  Po 02:00 dyżurny ruchu stacji Redaki, Zenon P., nie mógł się porozumieć z dyżurnym ruchu stacji Susz w sprawie kursowania pociągów, a zwłaszcza zatrzymania przed semaforem wjazdowym do stacji Susz pociągu 15093, ponieważ Zygmunt S. po prostu nie zgłaszał sie do telefonu. Wobec tego tenże Zenon P., po telefonicznym upewnieniu się u dróżnika przejazdowego przejazdu strzeżonego na 232.240 km (odległego o około 188 m od nastawni dysponującej Su stacji Susz) Heleny G., że pociąg towarowy 15093 stoi przed semaforem wjazdowym (kształtowym) do stacji Susz wskazującym sygnał "stój", polecił Helenie G. zamknąć rogatki przejazdowe i udać się do stacji Susz na nastawnię dysponującą Su, żeby sprawdzić, co się stało z dyżurnym ruchu.

                                                                   c. d. n.

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #136 dnia: 26 Października 2019, 12:18:13 »
   Dróżnik przejazdowy, Helena G., zamknęła rogatki przejazdowe, strażnicę i udała się do budynku stacyjnego w Suszu. Przez okno zobaczyła, że w oświetlonym pomieszczeniu nastawni dysponującej nie było nikogo, weszła więc do środka, rozejrzała się – kilkakrotnie zawołała dyżurnego. Nikt jej nie odpowiedział. Wychodząc z nastawni zastanawiała się, gdzie go szukać, gdy podszedł do niej żołnierz pytając gdzie jest dyżurny ruchu, ponieważ on chce kupić bilet do Malborka, a okienko kasy biletowej jest zamknięte. Odpowiedziała, że dyżurny ruchu chwilowo jest nieobecny na nastawni, ale przypomniała sobie, że przecież w nocy kasa biletowa powinna być czynna. Stwierdziła, że okienko kasy biletowej nie jest zasłonięte, a wnętrze pomieszczenia kasowego oświetlone. Podeszła do okienka kasowego i kilkakrotnie zapukała w nie, ale nikt nie podszedł do okienka, ani też nie odezwał się. Wobec tego zastukała głośniej, następnie już kilkakrotnie mocno i donośnie. Odpowiedziała jej cisza. Helena G. pocieszyła żołnierza, że kasjerka na chwilę wyszła i niebawem powróci do kasy. Pozostawiła żołnierza w holu budynku stacyjnego, a sama wyszła na peron, rozejrzała się i ku swojemu zdziwieniu w pomieszczeniu nastawni dysponującej Su zobaczyła dyżurnego ruchu. Odetchnęła z ulgą, podeszła do uchylonego okna nastawni i powiedziała Zygmuntowi S., że przyszła go zawiadomić, iż przed semaforem wjazdowym od strony Redak stoi pociąg oraz by zgłaszał się do telefonów. Na to Zygmunt S, odpowiedział ostro, by udała się na przejazd, bo zaraz będzie wejście pociągu z Redak do stacji, a w ogóle by nie wtrącała się do spraw nie należących do niej; lepiej by było, gdyby pilnowała przejazdu,a nie jego. Po takiej reprymendzie Helena G. udała się na strażnicę przejazdu.

  Nim Helena G. odnalazła dyżurnego ruchu stacji Susz, Zygmunta S,. i zdołała powrócić na strażnicę, dyżurni ruchu stacji Prabuty i Redaki zaniepokojeni, że nie zgłaszał się on do telefonu, bezzasadnie  zatrzymywał pociągi przed semaforami wjazdowymi do stacji Susz, bardzo często przekłamywał numery pociągów oraz z opóźnieniem i niewłaściwie przekazywał informacje o pociągach, podzielili się spostrzeżeniami z dyspozytorem odcinkowym, Stefanem S., przypuszczając, że Zygmunt S. chyba często zasypia przy biurku lub oddala się z nastawni. Poinformowali też o tym, że posłali dróżniczkę przejazdową na nastawnię dysponującą stacji Susz, by sprawdziła, co się dzieje z dyżurnym ruchu.
  Na takie dictum dyspozytor odcinkowy odłożył inne sprawy i zaczął przez urządzenie seltonowe wywoływać stację Susz, ale nikt się nie zgłaszał; próbował też telefonem bazowym, ale bez rezultatu. Pomagali mu dyżurni ruchu z Prabut i z Redak wywołując telefonami zapowiadawczymi dyżurnego ruchu w Suszu. W końcu ok. 02:50, dyżurny ruchu stacji Susz, Zygmunt S., zgłosił się do seltonu (było to już po wizycie dróżniczki przejazdowej na nastawni dysponującej Su) i ostro zapytał dyspozytora odcinkowego, co się stało, że podnosi taki alarm. Tupet Zygmunta S. nie tylko zaskoczył, ale i zdenerwował Stefana S., lecz opanował się i spokojnie zapytał o pociąg 15093. Odpowiedź Zygmunta S. była krótka:
-"nie odszedł z Redak".
Dyspozytor: – "Od ponad 40 minut stoi przed semaforem wjazdowym do Susza – zobacz przez okno",
po krótkiej chwili:
– rzeczywiście, coś stoi, to Redaki nie dały odejścia",
na to słuchający na seltonie dyżurny ruchu stacji Redaki:
– "Zobacz na blok końcowy, przekazałem ci informację telefoniczną; pociąg nr 15093 odszedł z Redak o 02:11".
  Zygmunt S. użył kilku niecenzuralnych słów i stwierdził, że przepuszcza poc. 15093 do Prabut. Na zakończenie dyspozytor odcinkowy ostrzegł Zygmunta S., że w przypadku ponownego stwierdzenia nieprawidłowości z jego strony podejmie odpowiednie kroki i wydał mu (w obecności słuchających dyżurnych ruchu stacji Prabuty i Redaki) następujące polecenia dla kierunków:
- parzystego; po pociągu osobowym 60012 (relacji Prabuty – Iława Gł., z Prabut odejście 03:05 z Susza 03:16) odejdzie ze stacji Prabuty pociąg towarowy 70992 (relacji Gdańsk – Olszynka); pociąg ten na stacji Susz należy przyjąć na tor główny dodatkowy nr 4 i będzie go można wyprawić z Susza do stacji Redaki (w kierunku Iławy) dopiero po przejściu przez stację Susz pociągu pośpiesznego 81202 (relacji Kołobrzeg – Warszawa Zachodnia, z Prabut planowe odejście 03:52, w Suszu 04:00 bez postoju).
- nieparzystego; pociąg towarowy 58587, który niebawem odejdzie ze stacji Redaki, należy przepuścić przez stację Susz do Prabut, ponieważ pociąg osobowy 1523 (relacji Łódź Kaliska – Gdynia, planowo 02:52 w Suszu, w Prabutach 03:00) jest opóźniony o około 40 minut.
   Zygmunt S. przyjął bez zastrzeżeń polecenie dyspozytora odcinkowego zapewniając, że ściśle je wykona. Po tym zapewnieniu zarówno Stefan S., jak i dyżurni ruchu odetchnęli z ulgą, wydawało się, że do godz. siódmej, to jest do zakończenia służby nie będzie nieporozumień.
                                                            c. d. n.

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #137 dnia: 02 Listopada 2019, 16:22:03 »
  Po powrocie na strażnicę przejazdu strzeżonego na 232.240 km Helena G. powiadomiła dyżurnego ruchu stacji Redaki, Zenona P., o wykonaniu polecenia i dodała, że pociąg towarowy nadal stoi przed semaforem wjazdowym stacji Susz. wskazującym sygnał "stój". Zenon P. podziękował Helenie G. za pomoc i zapewnił ją, że będzie interweniował o przyjęcie tego pociągu do stacji Susz. Zadzwonił i Zygmunt S.  zapewnił, że pociąg 15093 wchodzi już do Susza. Dopiero o 03:07 odblokował się na stacji Redaki blok początkowy półsamoczynnej blokady liniowej (do stacji Susz), a po chwili zmęczony głos Zygmunta S. poinformował Zenona P. o przybyciu poc. 15093 do stacji Susz. W prowadzonym przez siebie dzienniku ruchu Zygmunt S. wpisał przybycie i odejście pociągu 15093 do Prabut o 03:00. Pociąg ten przybył do Prabut o 03:19.
  O 03:10 ze stacji Redaki odszedł do Susza pociąg 58587, który czekał około 25 min na przybycie pociągu 15093 do stacji Susz i zgodnie z poleceniem dyspozytora odcinkowego miał dojść do Prabut przed opóźnionym pociągiem osobowym 1523.
  Dyżurny ruchu stacji Susz, Zygmunt S., wpisał ten pociąg w dzienniku ruchu pod przekłamanym nr 68887 i o nieczytelnej godzinie odejścia ze stacji Redaki. I znów po kilkuminutowym bezzasadnym zatrzymaniu przed semaforem wjazdowym stacji Susz pociąg został przyjęty i wszedł o 03:28 na tor główny dodatkowy nr 4. Należy dodać, że nie było żadnych przeszkód technicznych, by przed opóźnionym pociągiem osobowym 1523 (relacji Łodź Kal. - Gdynia) wyprawić poc. 58587 z Susza do Prabut. Zygmunt S. tłumaczył już po wypadku, że nie wykonał polecenia dyspozytora odcinkowego, ponieważ poc. 58587 wydłużył czas biegu z Redak do Susza (czego nie potwierdzał zapis na taśmie szybkościomierza) i dlatego postanowił zezwolić na wyprzedzenie tego pociągu przez pciąg osobowy 1523.
  To niewykonanie polecenia dyspozytora odcinkowego miało związek z powstałym nieco później wypadkiem.
  O 03:05 odszedł z Prabut pociąg osobowy 66012 (relacji Prabuty – Iława Gł.), który po półminutowym postoju na stacji Susz odszedł o 03:16 do stacji Redaki i po pokonaniu odległości 7.320 km przybył tam o 03:25. W odstępie stacyjnym za poc. osobowym 66012 odszedł o 03:18 z Prabut do Susza poc. towarowy 70992 (relacji Gdańsk Olszynka – Gutkowo) prowadzony elektrowozem ET22-404 przez maszynistę, Jana G. i młodszego maszynistę, Leona M. Składał się z 26 wagonów-cystern załadowanych olejem napędowym, miał 79 osi o łącznym ciężarze brutto 1844 tony (długość tego pociągu łącznie z lokomotywą wynosiła 464 m). Po kilkunastominutowym postoju przed semaforem wjazdowym wszedł o 03:30 na tor główny zasadniczy nr 2 stacji Susz. Pociąg zatrzymał się w okręgu nastawni dysponującej Su, tuż przed semaforem wyjazdowym wskazującym sygnał "stój".
  Nastawniczy nastawni wykonawczej Su-1, Marcin K., po stwierdzeniu, że poc. 70992 wszedł z sygnałami końca, rozwiązał drogę przebiegu, zablokował blok końcowy półsamoczynnej blokady liniowej do Prabut, założył klin zastawczy na drążku przebiegowym (co uniemożliwiało wejście pociągu z Prabut na tor nr 2 stacji Susz) i zatelefoniwał do dyżurnego ruchu, Zygmunta S., z zapytaniem, o której godzinie wpisać fakt założenia klinów zastawczych ze względu na zajęcie toru nr 2 przez pociąg 70992. Na to otrzymał odpowiedź, że nie trzeba tego robić, ponieważ pociąg już odszedł do Redak. Marcin K. był tym zdziwiony, ale nie sprzeciwiał się, gdyż sądził, że dyżurny ruchu wiedział lepiej od niego co robi, ponieważ pociąg stał i wyszedł z jego okręgu tj. z okręgu nastawni dysponującej.
  Około godz. 03:40 odszedł z Susza do Prabut opóźniony pociąg osobowy 1523. W tym też czasie pogorszyły się warunki atmosferyczne, na stację Susz nasunęły się pasma gęstej mgły, które w niektórych miejscach ograniczały widoczność do 30-50 m. Po wyjściu z Susza pociągu osobowego Zygmunt S. poinformował nastawniczego, że teraz nastąpi wyjście do Prabut pociągu "z bloku" i Marcin K. zrozumiał, że chodziło tu o pociąg 58587 stojący na torze nr 4. Przy tej okazji nastąpiło kilkakrotne zablokowanie i odblokowanie bloku nakazu, ponieważ Zygmunt S. zamiast bloku nakazu z toru nr 4, blokował ten z toru nr 1 do Prabut. Po odblokowaniu się bloku początkowego z Prabut, nastawniczy, Marin K., dla upewnienia się poinformował dyżurnego ruchu, Zygmunta S., że przygotował drogę przebiegu na wyjście pociągu towarowego z toru nr 4 do Prabut i za chwilę poda sygnał zezwalający na semaforze wyjazdowym, na co otrzymał odpowiedź: "to dobrze". O 03:52 odszedł z toru nr 4 stacji Susz pociąg 58587 do Prabut.
  Około 03:55 (po postoju przed semaforem wjazdowym) przybył z Redak na tor nr 1 pociąg 201L (elektrowóz luzem), który zatrzymał się przed semaforem wyjazdowym do Prabut wskazującym sygnał "stój". W czasie postoju przed semaforem wjazdowym maszynista lokomotywy zapytał przez radiotelefon dyżurnego ruchu stacji Susz o przyczynę postoju i otrzymał odpowiedź niezrozumiałą, ale ze względu na to, że w tym czasie został podany na semaforze wjazdowym sygnał zezwalający, zrezygnował z dociekania przyczyny zatrzymania.
                                                                              c. d. n.

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #138 dnia: 10 Listopada 2019, 13:12:28 »
   Zbliżała się pora przejścia przez stację Susz pociągu pośpiesznego 81202 relacji Kołobrzeg – Warszawa Zach. Nim jednak do tego przejdziemy należy jeszcze powiedzieć kilka słów o rozmowach przeprowadzonych między maszynistą pociągu towarowego 70992, Janem G., a dyżurnym ruchu, Zygmuntem S.
  Po zatrzymaniu się tego pociągu na stacji Susz Jan G. nawiązał kontakt przez radiotelefon z dyżurnym ruchu, Zygmuntem S., ale ponieważ rozmowa była bełkotliwa i mało zrozumiała, więc Jan G. udał się na pobliską nastawnię dysponującą Su, gdzie dyżurny ruchu zapewnił go, że pociąg zaraz odejdzie do Redak. Po telefonicznym porozumieniu z dyspozytorem lokomotywowni w Iławie maszynista, Jan G., powrócił na lokomotywę i po upływie około 2-3 minut na semaforze wyjazdowym toru nr 2 do Redak został podany sygnał "wolna droga". Jan G. wyluzował uprzednio zahamowany skład pociągu 70992 i uruchomił lokomotywę i około 03:59 pociąg zaczął wyjeżdżać ze stacji Susz do Redak.
  O 03:54 (czyli dwie minuty później w stosunku do rozkładu jazdy z powodu wydłużonego wyładunku przesyłek ekspresowych) odszedł z Prabut do Susza poc. pośpieszny 81202 (relacji Kołobrzeg – Warszawa Zach.) prowadzony elektrowozem EU07-158 przez maszynistę, Kazimierza O. i drużynę konduktorską w składzie: kierownik pociągu, Stanisław G., konduktorzy rewizyjni - Sławomir G. i STanisław R., konduktor rozdawca, Hieronim T., oraz pracownik poczty (w części wagonu bogażowo-pocztowego). Pociąg 81202 miał 13 wagonów (w tym za lokomotywą znajdował się wagon bagażowo-pocztowy, za nim wagony sypialne i z miejscami do leżenia). W wagonie służbowym (bagażowo-pocztowym) oprócz kierownika pociągu, konduktora rozdawcy i pracownika poczty, czasowo przebywali konduktor rewizyjny, Sławomir G i pasażerka Danuta M.
   Jak już wiadomo, dyżurny ruchu stacji Susz, Zygmunt S., między godzinami trzecią i czwartą 01-10-1985:
– nie wykonał polecenia dyspozytora  odcinkowego przepuszczenia przez stację Susz pociągu 58587 (z Redak do Prabut) przed opóźnionym pociągiem osobowym 1523 i przyjął ten pociąg na tor główny dodatkowy nr 4, aby mógł go wyprzedzić pociąg 1523,

– w związku z tym przyjął na tor główny zasadniczy nr 2 (tor nr 4 był zajęty, w tym czasie przez poc. 58587) pociąg towarowy 70992 (który miał być wyprzedzony przez pociąg pośpieszny 81202), po wyjściu pociągu 58587 tor główny dodatkowy nr 4 był wolny i na ten tor powinien być przyjęty i z niego wyprawiony (do stacji Redaki) pociąg pośpieszny 81202,

– po wejściu na tor główny zasadniczy nr 2 pociągu 70992 nie założył na nastawni dysponującej Su na drążku przebiegowym klina zastawczego i nie polecił tego uczynić nastawniczemu nastawni wykonawczej Su-1, Marcinowi K. tak, by uniemożliwiało to przygotowanie drogi przebiegu na wejście pociągu z Prabut na zajęty tor nr 2 stacji Susz,

– w kontrolce zajętości torów na torze nr 2 bezzasadnie przekreślił zapis pociągu 70992, a wpisał pociąg 81202,

– przed przyjęciem pociągu 81202 na tor nr 2 nie upewnił się, czy ten tor był wolny; cysterny pociągu towarowego 70992 stały na przeciw parterowej nastawni dysponującej Su, w odległości kilkunastu metrów od niej; wystarczyło spojrzeć przez okno tej nastawni na tory, by się przekonać, że tor nr 2 był zajęty przez wagony.

  Po otrzymaniu informacji o odejściu z Prabut pociągu pośpiesznego 81202 dyżurny ruchu, Zygmunt S., (mimo przedstawionych powyżej rażących naruszeń obowiązków służbowych), nie upewnił sie nawet przez spojrzenie przez okno nastawni, czy tor główny zasadniczy był wolny, wpisał do dziennika ruchu wejście tego pociągu na tor nr 2, zamówił na nastawni wykonawczej Su-1 około 03:57 przygotowanie drogi przebiegu na wejście pociągu nr 81202, zablokował blok dania nakazu, a u siebie (na nastawni dysponującej Su) utwierdził drogę przebiegu i mając odblokowany blok początkowy półsamoczynnej blokady liniowej do stacji Redaki, ustawił na semaforze wyjazdowym z toru nr 2 sygnał "wolna droga", na który to sygnał został uruchomiony, stojący na tym torze pociąg towarowy 70992.
                                                                          c. d. n.

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #139 dnia: 18 Listopada 2019, 15:17:26 »
   Nastawniczy nastawni wykonawczej Su-1, Marcin K., po otrzymaniu polecenia przygotowania drogi przebiegu i podaniu na semaforze wjazdowym sygnału "wolna droga" na wejście poc. pośpiesznego 81202 na tor nr 2, sprawdził przez okno nastawni, czy tor ten jest wolny, i przekonał się, że w jego okręgu nastawczym nie ma przeszkód do przejścia pociągu torem nr 2 (poc. 70992 na torze nr 2 stał całą swą długością w okręgu nastawni dysponującej Su). Po przygotowaniu drogi przebiegu Marcin K. ustawił na semaforze wjazdowym sygnał "wolna droga", a gdy odezwał się dzwonek (sygnalizujący ustawienie semafora wyjazdowego z toru nr 2 w położenie "wolna droga", podał na tarczy ostrzegawczej semafora wyjazdowego z toru nr 2 (do Redak) sygnał "semafor wskazuje sygnał Sr2 "wolna droga". Tak więc "pułapka" dla poc. pośpiesznego 81202 była gotowa, sprzyjała temu dodatkowo gęsta mgła przesuwająca się powoli przez stację Susz.
   Po wyjściu ze stacji Prabuty, mechanik poc. pospiesznego 81202, Kazimierz O. rozwinął rozkładową szybkość mijając na szlaku biegnący po sąsiednim torze poc. 58587. Mechanicy przyciemnili światła czołowe lokomotyw niejako się pozdrawiając i zarazem dowodząc, że czuwali. Podchodząc do tarczy ostrzegawczej semafora wjazdowego stacji Susz, Kazimierz O. widział, że poc. pośpieszny miał wejście do stacji Susz, ale nie widział jeszcze we mgle sygnału na tarczy ostrzegawczej semafora wyjazdowego, więc nieco ograniczył szybkość pociągu (do około 85-90 km/h) i na wszelki wypadek – chcąc się upewnić, czy semafor wyjazdowy wskazywał sygnał "wolna droga" – wywołał przez radiotelefon dyżurnego ruchu stacji Susz, a gdy ten się zgłosił zapytał go, czy pociąg 81202 ma przelot przez stację Susz. Dyżurny ruchu, Zygmunt S., w sposób jednoznaczny zapewnił go, że semafor wyjazdowy z toru nr 2 wskazuje sygnał "wolna droga" i dodał, że z powodu uszkodzenia tarczy ostrzegawczej tego semafora sygnał na niej może być niewyraźny. Po około 30 sekundach w radiotelefonie usłyszano krzyk:
– "81202 zatrzymaj się", "81202 stój" i zaraz jakby westchnienie:
– "o Boże, a po chwili wołanie:
– "dyżurny Susz, coś mnie pchnęło, coś chyba najechało".
 Te rozmowy przez radiotelefon słyszeli m.in. dyżurni ruchu sąsiednich stacji Prabuty i Redaki, maszyniści pociągu 58587 i lokomotywy manewrowej na stacji Iława. Było dla nich oczywiste, że s Suszu zdarzył się wypadek.

  Nastawniczy nastawni wykonawczej Su-1, Marcin K., obserwował przez okno wchodzący do stacji pociąg pośpieszny. Pociąg minął go i zaraz potem usłyszał potężny huk i jakby detonację, a przez mgłę zobaczył czerwony błysk i za chwilę jakby łunę od ognia. Zaraz też zapytał telefonicznie dyżurnego ruchu, Zygmunta S, co się stało, na co otrzymał odpowiedź, że:
– "nie wie, co tak huknęło".
 Nastawniczy, Mariusz K., pobiegł na nastawnie dysponującą Su, skąd powiadomił dyspozytora odcinkowego o wypadku. Po powrocie na nastawnię Marian K., nie rozwiązał drogi przebiegu przygotowanej i utwierdzonej na wejście poc. 81202. Oprócz tego postąpił zgodnie z obowiązującymi przepisami, umożliwił szybsze ustalenie przyczyny wypadku.
  Jak wspomniano już wyżej, gdy na semaforze wyjazdowym toru nr 2 podany został sygnał "wolna droga", mechanik pociągu towarowego 70992, Jan G., około 03:59 uruchomił pociąg i zaczynał wychodzić z toru nr 2 do stacji Redaki. Po przejechaniu 20-25 m przy prędkości około 8 km/h drużyna trakcyjna odczuła gwałtowne pchnięcie pociągu do przodu, w głównym przewodzie hamulcowym stwierdziła spadek ciśnienia powietrza do zera i niemal natychmiastowe zatrzymanie się pociągu 70992. Mechanik, Jan G., zaskoczony tym pchnięciem podał przez radiotelefon meldunek, że coś nabiegło na koniec jego pociągu. Zaraz też udał się w kierunku końca pociągu 70992 i przekonał się, co się stało.
    Około 04:45 przybył na stację w Suszu zawiadowca stacji, który po zorientowaniu się w sytuacji, a zwłaszcza w przebiegu akcji ratunkowej oraz co do przyczyn wypadku, podjął wiele decyzji, m.in. polecił wezwać nowego dyżurnego ruchu, aby zmienił na służbie Zygmunta S., któremu polecił nie oddalać się od nastawni do czasu przybycia komisji dochodzeniowej. Po godzinie piątej Zygmunt S. skorzystał z chwilowej nieobecności zawiadowcy i oddalił się znikając na około 17 godzin.
  Na podstawie sporządzonej dokumentacji powypadkowej, a w tym ustaleń kolejowej komisji dochodzeniowej, nastąpiły następujące zniszczenia i uszkodzenia:
– w pociągu pośpiesznym 81202 (od jego czoła) elektrowóz został całkowicie zniszczony i spalony, jego nadwozie zerwane i zmiażdżone, wagon bagażowo-pocztowy spalony, a jego przednia część podwinięta do dołu, następne trzy wagony pasażerskie spalone i częściowo spiętrzone na szczątkach lokomotywy i wagonu bagażowo-pocztowego. Piąty wagon pasażerski uszkodzony i wykolejony jednym wózkiem. Pozostałe osiem wagonów nie wykolejonych nie uszkodzonych. W pociągu towarowym 70992 od jego końca:
– jedna cysterna rozbita całkowicie (zupełny wyciek oleju napędowego), następne trzy wagony częściowo spiętrzone, z połamanymi czołownicami, podłużnicami i poprzecznicami, a czasze zbiorników wgniecione z wyciekającym paliwem. Za nimi już nie wykolejone, ale cztery poważnie, a dwa następne lżej uszkodzone (kilka do przeładunku). Nadto zniszczeniu lub uszkodzeniu uległy nawierzchnia i sieć trakcyjna.

                                                                                    c. d. n.

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #140 dnia: 24 Listopada 2019, 00:52:28 »
  Z tego morza ognia i zniszczenia uratowali się lub zostali uratowani pasażerowie, choć część z nich doznała obrażeń. Wydostali się lub zostali wyrzuceni siłą zderzenia m.in. konduktor rozdawca, pracownik poczty i mechanik (który zmarł z odniesionych ran po przewiezieniu do szpitala).
  Śmierć poniosły cztery osoby (pasażerka  przebywająca w chwili wypadku w wagonie bagażowo-pocztowym kierownik pociągu, kondudktor rewizyjny i mechanik), ranne zostały 22 osoby, a 18 udzielono pomocy na miejscu i skierowano do leczenia ambulatoruyjnego. Straty materialne przekroczyły 77 mln. zł.
  Dyżurny ruchu, Zygmumt S. 01-10-1985 około godz. dwudziestej drugiek zgłosił się w komisariacie MO i po godzinie dwudziestej trzeciej kilkakrotnie pobrano od niego krew i mocz do analizy na zawartość alkoholu. Analiza wykazała, że w czasie pobrania próbek był trzeźwy. Skłądając wyjaśnienia podał on m.in, że po godzinie dwudziestej 30-09-1985 w czasie służby spożył w kasie biletowo-bagażowej kieliszek wódki. W toku dochodzenia jedna z kasjerek przejściowo potwierdziła to, a dwie zaprzeczyły, by taki fakt miał miejsce. W czasie konfrontacji z kasjerkami Zygmunt S.  najpierw potwierdził następnie zaprzeczył jakoby taki fakt zaistniał podając, że pomyliły mu się dni i fatky.
  Zaś co do przyczyn i okoliczności przyjęcia pociągu pośpiesznego na tor zajęty przez pociąg towarowy wyjaśnił, że:
- około godz. drugiej w nocy 01-10-1985 odczuwał dolegliwości w okolicy serca i dlatego nie czul sie najlepiej, ale nie przeszkadzało to w pełnieniu obowiązków dyżurnego ruchu,
- dolegliwości sercowe odczuwal już od kilku lat, ale nie leczył się ani też podczas okresowych badan nie informował ot tym lekarza, gdyż uważał się za człowieka zdrowego,
- po godzinie drugiej zażywal z podręcznej apteczki służbowej krople nasercowe.
- wydawało mu się, a nawet byl pewny, że pociąg towarowy stał na torze nr 4, a tor główny zasadniczy nr 2 był wolny i dlatego przyjął pociąg nr 81202 na ten tor; swoją pomyłkę spostrzegł na chwilę przed powstaniem wypadku,
- w kontrolce zajetości torów wykreślił pociąg 70992 dlatego, że wydawało mu się, iż pociąg ten odszedł do Redak i tam przybył,
- nie pamiętał, czy i jakie dyspozycje co do kursowania pociągów wydał mu dyspozytor, a nieporozumnia z dyżurnymi ruchu określił jako zmyślone przez nich,
- pociągi biegnące z Redak i Prabut wydłużały czasy biegu, a on  nie zatrzymywał ich bez potrzeby przed semaforami wjazdowymi,
- nie pamiętał, czy popełnił błędy w prowadzeniu dziennika ruchu, a po pokazaniu mu tego dziennika stwierdził, że nie jest w stanie ich wyjaśnić,
- nie potrafił też wyjaśnić dlaczego, wbrew poleceniu zawiadowcy stacji , oddalił się z nastawni dysponującej.
  Wśród niektórych mieszkańców Susza, grzybiarzy i myśliwych, którzy tuż po powstaniu wypadku znaleźli się na stacji uparcie krążyła plotka, że wszystkiemu winien był alkohol. Podobnie komentowali przyczynę tego wypadku niektórzy kolejarze, gdyż nie byli w stanie zrozumieć jak coś takiego mogło się wydarzyć na stacji mającej raptem trzy tory główne i to niemal pod nosem dyżurnego ruchu.
  Nie wchodząc w to, co niosły plotki i domysły, należy stwierdzić, że naruszono podstawowe zasady bezpieczeństwa ruchu przy przyjmowaniu pociągów do stacji i regulowania ich kursowania, zawarte w postanowieniach § 55 ust. 5, § 56 ust. 2 pkt. 2; § 57 ust 1,2;  §66 ust 3 pkt 4a; ust 6 pkt 1, 2a, b ust 13; § 67 ust 18 przepisów ruchu R1 oraz w postanowieniach regulaminu technicznego stacji.
  W lipcu 1986 Sąd Wojewódzki w Elblągu skazał dużurnego , Zygmunta S., na karę 4 lat pozbawienia wolności oraz orzekł karę dodatkową w postaci zakazu zajmowania stanowisk związanych z bezpieczeństwem w komunikacji na okres 5 lat.
  Sąd uznał, że Zygmumt .S. działał  w stanie ograniczonej poczytalności wynikającym ze zmian dementywnych na podłożu miażdżycowym. Tego stanu nie ujawniły w porę lekarskie badania okresowe, a on sam nie informował lekarzy oo odczuwanych dolegliwościach z tym związanych. Nadto sąd ustalił że podczas krytycznej służby Zygmumt S., spożył niewielką ilość alkoholu wspólnie z kasjerkami biletowymi, co stanowiło okoliczność niekorzystnie rzutującą na służby kolejowe.
  Powyższy wyrok nie jest prawomocny, bowiem prokuratur założył rewizję na niekorzyść do Sądu Najwyższego.
  Kasjerki biletowe, Danuta R., Danuta T. Jadwiga P. zostały w maju 1986 prawamocnie ukarane przez Kolegium do Spraw Wykroczeń przy Naczelniku Miasta i gminy w Suszu, każda grzywną  w wysokości 30.000 zł z zamianą w razie  nieuiszczenia na 30 dni aresztu zastępczego wraz z zamieszczeniem informacji, o powyższym przez 14 dni na tablicy ogłoszeń za to, że 30-09-1985 spożywąły wspólnie alkohol w czasie pełnienia obowązków w pomieszczeniu służbowym kolejowym.
  Dyżurny ruchu, Zygmunt S. został ponadto dyscyplinarnie zwolniony z PKP bez wypowiedzenia. Przeciwko dwóm kasjerkom toczy się postępowanie dyscyplinarne, a jedna z nich została już ukarana.
                                             tekst inż. Władysław Ryński; uszczegółowienie EN57-002

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 689
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Odpowiedź #141 dnia: 10 Grudnia 2019, 14:27:15 »
  Każdy pracownik kolejowy, a szczególnie ten, którego czynności związane są z ruchem pociągów i manewrami musi zdawać sobie sprawę z tego, że pełnienie obowiązków służbowych w stanie nietrzeźwym – niezależnie od tego czy taki pracownik spożywał alkohol przed przystąpieniem do służby, czy w czasie jej pełnienia – należy do najcięższych wykroczeń dyscyplinarnych. Upoważnia to pracodawcę do natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę z pracownikiem winnym takiego czynu, na podstawie art 52 kodeksu pracy.
  Nie trzeba też dodawać, że za pełnienie służby w stanie nietrzeźwym, pracownicy, których czynności związane są z ruchem pociągów i manewrów, mogą być pociągnięci do odpowiedzialności sądowej za sprowadzenie niebezpieczeństwa w komunikacji lądowej (kolejowej). W razie zaś spowodowania wypadku, nietrzeźwość sprawcy jest okolicznością obciążającą i w znacznym stopniu decydującą o wysokości wyroku.
  Nie wszyscy jednak pracownicy zdają sobie sprawę z tego, jakie mogą powodować następstwa pełnienia przez nich obowiązków służbowych w stanie nietrzeźwym.
   W 1976 r. na jednej ze stacji Pomorskiej DOKP w godzinach rannych ujawniono, że dyżurny ruchu Zygmunt K. przystąpił do pełnienia swych obowiązków (bezpośrednio związanych z ruchem pociągów) w stanie nietrzeźwym. Funkcjonariusze MO odprowadzili go do szpitala celem pobrania krwi do zbadania. Analiza krwi wykazała, że Zygmunt K. posiadał w czasie pełnienia służby ponad dwa promille alkoholu we krwi. Na tej postawie, ze skutkiem natychmiastowym, rozwiązano z nim umowę o pracę.
   Zygmunt K. uznał tę decyzję za krzywdzącą, dowodził bowiem, że krytycznego dnia wypił przed objęciem służby tylko jedną butelkę piwa, a więc w czasie pobierania od niego krwi lub przy przeprowadzaniu analizy nastąpiła jakaś niekorzystna dla niego pomyłka. Domagał się wobec tego uchylenia dyscyplinarnego zwolnienia go z pracy i przywrócenia do pracy na stanowisko dyżurnego ruchu.
  Sprawa ta znalazła się na wokandzie Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Szczecinie. Są ten, po wnikliwym zbadaniu wszystkich okoliczności sprawy, nie dopatrzył się żadnych uchybień w czynnościach pobierania od Zygmunta K. krwi, jak i przeprowadzenia jej analizy. Natomiast ustalił, że Zygmunt K. poprzedniego wieczoru wraz z kolegami pił wódkę w nieustalonych bliżej ilościach, co nie mogło nie mieć wpływu na jego stan w chwili obejmowania rano służby dyżurnego ruchu. Również funkcjonariusze MO, którzy odprowadzili Zygmunta K. do pobierania krwi stwierdzili, że wyraźnie od niego czuć było woń alkoholu, i że idąc z nimi zataczał się.
   Okręgowy Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych uznał wniosek o przywrócenie Zygmunta K do pracy jako bezzasadny i w całości go oddalił. W uzasadnieniu Sąd podkreślił (cytat):
"Nie jest to istotne czy pracownik już w tym stanie przybył do pracy, czy też wprowadził się w taki stan w godzinach swoich służbowych zajęć. Nie ma również decydującego znaczenia wysokość stężenia alkoholu stwierdzonego w jego krwi. W tak odpowiedzialnej bowiem służbie, jaką jest służba ruchu na kolei, pracownik tam zatrudniony musi być zawsze całkowicie trzeźwy, gdyż przyjęcie innego stanu grozi niebezpieczeństwem dla podróżnych i może doprowadzić do znacznych szkód".
  Jednak Zygmunt K. nie dał za wygraną, odwołał się od tego wyroku do Sądu Najwyższego. Wnosił on i uchylenie wyroku i przywrócenie go do pracy na stanowisku dyżurnego ruchu. Tym razem Zygmunt K. swój wniosek umotywował tym, że jeżeli nawet krytycznego dnia przyszedł do służby nieco wstawiony, to jednak zdarzyło mu się to dopiero po raz pierwszy i pracodawca, z uwagi na to, nie powinien od razu stosować wobec niego najsurowszej sankcji dyscyplinarnej.
  Sąd Najwyższy był jednak innego zdania i wniosku Zygmunta K. nie uwzględnił – a tym samym utrzymał w mocy poprzednie, już prawomocne, orzeczenie i oddalił wszelkie roszczenia Zygmunta K. o przywrócenie go do pracy w PKP.
  Pracownik ten sam sobie zawinił i tylko do siebie może o to mieć pretensje.
  W uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy podkreślił m.in., że w żadnym zakładzie pracy nie można tolerować pijaństwa oraz (cytat):
"W odniesieniu zaś do pracowników wykonujących czynności związane z bezpieczeństwem ruchu, obowiązują szczególne wymagania w zakresie pełnej sprawności umysłowej, psychicznej i fizycznej. Stwierdzenie, że pracownik pełniący funkcję dyżurnego ruchu na kolei znajduje się w stanie nietrzeźwości, chociażby to było zdarzenie sporadyczne, upoważnia zakład pracy do przypisania winnemu takiego zachowania się pracownikowi ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, uzasadniającego rozwiązanie z jego winy umowy o pracę ze skutkiem natychmiastowym".
  Tyle o skutkach prawnych i o stanowiskach Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych i Sądu Najwyższego odnośnie pracowników kolejowych, których czynności związane są z ruchem pociągów i manewrów, w wypadkach, gdy przystępują do służby w stanie po spożyciu alkoholu lub spożywając go na służbie. Są one jednocześnie ostrzeżeniem, że nie będzie pobłażany żaden przypadek nietrzeźwości pracownika na służbie.

                                                               c. d. n.