Autor Wątek: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie  (Przeczytany 334499 razy)

Offline Wannabe

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 29
    • Zobacz profil
  • Skąd: lk 353 km 74,4
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #210 dnia: 16 Lutego 2021, 16:14:06 »
A koniec końców i tak masz później ustawiacza z cukrzycą i sklerozą. Zresztą, zawieszenie badań okresowych nie spowodowało wysypu wypadków. Ciekawe, dlaczego.

Offline EN57-002

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 766
    • Zobacz profil
  • Skąd: Chorzów
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #211 dnia: 16 Lutego 2021, 19:52:42 »
Moim zdaniem wymagania zdrowotne na takie zawody jak pilot czy maszynista powinny być wysokie,
bo chyba wszyscy wiedzą jaka jest to odpowiedzialność.
To chyba wszyscy wiedzą, ale przedmówcy sugerowali, że oprócz badań zdrowotnych brakuje innych predystynujących do zawodu. Niestety to okresy zatrudniania decycują, jacy ludzie dostają się na kolej i nie tylko.. W czasach po 1989 r w latach 90-ych trzeba było mieć niezłe znajomości by sie dostać. Okres nadmiaru ludzi trwał do ok. 2005, kiedy zaczęło się trochę luzować i wtedy było już luźniej z dostaniem się na PKP. Teraz przy ogólnym braku ludzi, jeszcze większym z określonym stanem zdrowia wygląda to chyba lepiej. Co jakiś czas słyszę, czytam, że ta czy ten MK dostali się na kolej, więc jakiegoś szczególnego parcia chyba nie ma.
   Innym czynnikiem jest też wynagrodzenie za pracę, ale po 2005 r. PKP utrzymuje się w średnich wynagrodzeniach, oczywiście po przejściu szkoleń, kiedy jedzie się na najniższej.
   Dobrymi czasami dla wszelkich działów ruchowych (autobusy, tramwaje, transport ciężarowy kołowy, lotnictwo) były lata do 1989r. Wtedy z powodu takiego, a nie innego działania dawnego systemu, przeważnie szło się do pracy gdzie się chciało i były msc. pracy. Wtedy też większa część społeczeństwa pracowała tam gdzie chciała, bo nie trza było biegać z jęzorem, jak dekadę później w pogoni za pracą, by utrzymać rodzinę, siebie. Praca właśnie ze względu na to, była przyjemna, bo było się otoczonym np. na kolei, przez zdecydowaną większość (dzisiejszych) MK, którzy jak najbardziej (to nowe znaczenie wyrazu) ogarniali co się wokół nich dzieje.

Offline Prezes

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 18
    • Zobacz profil
  • Skąd: Śląsk
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #212 dnia: 06 Kwietnia 2021, 18:27:29 »
Ja od 5ciu lat tyram na produkcji, a z kolei skreślił mnie "daltonizm".  Skreśliło mnie to też  z bycia zawodowym kierowcą i swoje zamiłowanie do "transportu" realizuję tylko przed komputerem. I choć wszystkie kolory co potrzeba człowiek normalnie widzi, to i tak lekarz Ci powie że się nie nadajesz.

Nie narzekaj, że masz pod górkę, skoro zmierzasz na szczyt...

Offline Admiral

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
  • Skąd: War-Maz
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #213 dnia: 15 Listopada 2022, 07:58:46 »
Witam. Odkopię.

Jak obecnie wygląda proces rekrutacji? Na jakie zarobki można liczyć? Polecacie tą pracę? Dodam, że mam wadę wzroku.
« Ostatnia zmiana: 15 Listopada 2022, 08:33:45 wysłana przez Admiral »

Offline Kaziu

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2
    • Zobacz profil
  • Skąd: Wielkopolska
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #214 dnia: 17 Listopada 2022, 21:21:48 »
Rekrutacja odbywa się tylko poprzez stronę PLKi z ofertami pracy. Po przesłaniu dokumentów do PLKi na podany przez nas adres e-mail przychodzi informacja, że będą się kontaktować telefonicznie lub poprzez e-mail. Po jakimś czasu ktoś tam do nas zadzwoni/napisze, będzie zadawał pytania czy wysłaliśmy swoje dokumenty rekrutacyjne na dane stanowisko i zaprosi nas na rozmowę kwalifikacyjną, która odbędzie się w zależności albo w naszej przyszłej sekcji eksploatacji, albo na zakładzie linii kolejowych. Na rozmowie pytają nas o obecną pracę, trochę musimy powiedzieć o sobie, czy wiemy, czym się spółka zajmuje, na jakie stanowisko startujemy, zdajemy sobie sprawę z pracy w niedzielę i święta, po 12h i zagrożeniami związanymi z naszym stanowiskiem. Po rozmowie znowu kilka dni oczekiwania na informację, że są chętni na współpracę czy też nie. Następnie badania, na które skierowanie dostajemy od zakładu ( przeważnie przychodzi na biura sekcji ). Jeśli przejdziemy badania bez problemu ( niestety nie wiem, jak tam kolejowa medycyna pracy zapatruje się na różne dolegliwości, ponieważ ja przeszedłem badania wzorowo ) to z wynikiem wracamy na sekcję/zakład i tu czekamy po raz kolejny na telefon z zakładu, po którym zaproszą nas na podpisanie umowy, zapoznanie się z zasadami spółki, wstępne szkolenie BHP, wszystkie oświadczenia itp. więc podobnie jak na badaniach straci się na to cały dzień. Po tym dniu zaczynamy szkolenie, czyli instrukcje i czytamy  ;) następnie kurs trwający miesiąc, 8 dni pracy pod nadzorem na stanowisku nastawniczy na naszym przyszłym posterunku po 8h i egzamin w zakładzie. Po zdanym egzaminie wpadamy w pełen turnus, czyli robimy już po 12h, ale przez miesiąc jeszcze szkolimy się z najstarszym, który pracuje na naszym przyszłym posterunku najdłużej. Znowu egzamin tylko tym razem autoryzacyjny lokalny i po zdanym egzaminie robimy już sami.

Zarobki w okresie szkolenia oczywiście nie powalają. Pracujemy za najniższą krajową i połowę premii to jest około 250-270 złotych. Po zakończonym szkoleniu i przedłożeniu świadectwa zdania egzaminu wynagrodzenie się zmienia. Premia należy się już pełna tj. około 550 złotych. Co do pensji niestety nie wiem, jak to się ma w innych zakładach i na jakich posterunkach się praca zapowiada ( posterunki mniej obciążone ruchem mają zawsze parę groszy mniej od tych z większym ruchem o LCSie nie wspominając ), ale tak około 3700 przeważnie jest. No i do tego dochodzi dodatek za pracę w godzinach nocnych, pracę w niedzielę i święta, wysługa lat ( im więcej lat przepracujemy tym większa wysługa będzie ), praca w warunkach szkodliwych, po roku należy się ekwiwalent węglowy w wysokości 166 złotych. No i co jakiś czas jakąś tam podwyżkę związki wywalczą, na święta coś tam zarząd sypnie, na święto kolejarza coś tam jest też i raz po raz jakaś premia od prezesa jednorazowa.

Praca na pewno ciekawa, ale bardzo odpowiedzialna. Jest złota zasada, że wszystko musi stać na torach przy objęciu i zdaniu służby. Trzeba liczyć się z tym, że za naszymi plecami stoi prokurator i patrzy nam na ręce. Dużo czasu wolnego, urlopy dodatkowe także zawsze na boku jakąś dodatkową robótkę można zdobyć. Chyba że sytuacja kadrowa na zakładzie/sekcji jest nieciekawa, to wtedy może być problem. Może zdarzyć się krótkie przejście lub praca w nadgodzinach z powodu nieobecności, lub niemożności kolegi/koleżanki z posterunku. Trzeba też liczyć się z dojazdem. Posterunek na miejscu to zawsze super sprawa, ale po jakimś czasie zaczynają nam wyrabiać autoryzację na kolejne, nowe posterunki i tu może być zdziwienie, jak się okaże, że znajduje się on w innej miejscowości. Do 30-40 kilometrów jeszcze się opłaca, dalszy dojazd to już trochę katorga.

Jednocześnie witam wszystkich użytkowników, administrację oraz odwiedzających stronę gości  :)

Offline melis

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 303
    • Zobacz profil
  • Skąd: Gdańsk
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #215 dnia: 27 Listopada 2022, 14:02:44 »
No ale co, jakieś wykształcenie w tym kierunku mieć trzeba chyba? Jaśka spod wierzby, co kocha pociągi i kolej, nie wezmą tylko dlatego, że to lubi?

Offline Paweł Piotr

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 415
    • Zobacz profil
  • Skąd: Kraków
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #216 dnia: 28 Listopada 2022, 14:15:52 »
Jaśka spod wierzby, co kocha pociągi i kolej, nie wezmą tylko dlatego, że to lubi?

Co to znaczy, że kocha pociągi i kolej, że to lubi? Samo czerpanie przyjemności z oglądania pociągów, czy nimi podróżowania, jeszcze nie jest wystarczającym powodem, by szukać zatrudnienia na kolei, a szczególnie w służbach i na stanowiskach związanych z prowadzeniem oraz zabezpieczeniem ruchu kolejowego. Potrzebna i wymagana jest wiedza, i to dość obszerna, którą można nabyć m. in. poprzez odpowiednie szkoły i kursy, także poprzez samokształcenie (są modelarze kolejowi, których wiedza potrafi być większa od wiedzy kadrowych pracowników kolejowych), a wiedza ta zostanie zweryfikowana na egzaminie kwalifikacyjnym przed komisją egzaminacyjną. Nie bez znaczenia jest także spełnienie określonych i rygorystycznych wymagań zdrowotnych, fizycznych i psychicznych, potwierdzonych orzeczeniem lekarskim wydanym przez uprawnionego lekarza.
Szczegółowe informacje dotyczące "wzięcia Jaśka spod wierzby na kolej" można znaleźć tutaj:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 11 stycznia 2021 r. w sprawie pracowników zatrudnionych na stanowiskach bezpośrednio związanych z prowadzeniem i bezpieczeństwem ruchu kolejowego oraz prowadzeniem określonych rodzajów pojazdów kolejowych -
https://www.prawo.pl/akty/dz-u-2021-101,19071493.html
Paweł Piotr

Offline Kaziu

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2
    • Zobacz profil
  • Skąd: Wielkopolska
Odp: Nastawniczy - dyskusja o zawodzie
« Odpowiedź #217 dnia: 30 Listopada 2022, 14:17:52 »
 Generalnie wykształcenie nie gra roli. I tak trzeba przejść cykl szkolenia, kurs i zdać egzaminy. Nawet ludzie po szkołach kolejowych gotowi do pracy muszą przejść przez to. W ich przypadku wyjątek jest taki, że nie mają kursu. Tylko krótkie szkolenie, egzaminy i do roboty. Na dzień dzisiejszy przepaść pokoleniowa i braki kadrowe są jeszcze nie tak potworne, ale z biegiem lat będą się powiększać. Każdy pracownik jest cenny i chętnie przyjmują nowe osoby z różnymi preferencjami. Oczywiście nie wezmą osoby, która w przeciągu roku zmieniała pracę 10 razy. Na tą chwilę trzeba ludzi otwartych na nową wiedzę, doświadczenia i chętnych do jak najdłużej współpracy.