Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 4 ... 10
1
Ruch kolejowy / Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EN57-002 dnia 12 Października 2019, 19:00:56 »
  Po słonecznym dniu, noc z 30 września na 1-go października 1985 na linii kolejowej Iława - Prabuty, a w tym na stacji Susz i w jej okolicach, była chłodna, temperatura powietrza nie przekraczała plus 6C, było mglisto. Mgła występowała pasmami przesuwanymi przez słaby wiatr, wtedy widzialność sygnałów świetlnych ograniczona była do kilkudziesięciu metrów.
  Nad ranem 1-10-1985 między godziną trzecią, a czwartą nad stacją Susz zatrzymała się fala skondensowanej mgły, która ograniczała widzialność sygnałów świetlnych do 50-100 m, w pobliżu tej stacji sytuacja była także niekorzystna i widzialność wynosiła kilkaset metrów.
  Stacja Susz położona jest na odcinku dwutorowej linii Iława - Prabuty, między stacjami Redaki i Prabuty. Ma dwa tory główne zasadnicze oraz jeden uniwersalny tor główny dodatkowy nr 4, a oprócz tego tory boczne. Od strony stacji Redaki znajduje się nastawnia dysponująca Su, która mieści się w wykuszu budynku stacyjnego. W odległości około 188 m od tej nastawni w kierunku stacji Redaki, między semaforem wjazdowym a drogą zwrotnicową na 232,240 km usytuowany jest przejazd strzeżony. Od strony Prabut znajduje się nastawnia wykonawcza Su-1 odległa od nastawni dysponującej o 600 m. Granica okręgów nastawni dysponującej Su i nastawni wykonawczej Su-1 przebiega na 232.754 km, a w terenie przez rozjazd nr 9 położony w torze bocznym nr 17, w odległości 326 m (w kierunku Prabut) od nastawni dysponującej Su, a od nastawni wykonawczej Su-1 -334 m.
   Dyspozytorowi odcinkowemu przewozów w Olsztynie, Stefanowi S., nocna służba przebiegała raczej pomyślnie, choć zdarzały się trudności ruchowe spowodowane "korkowaniem" się stacji Iława, co odczuwało się na przyległych do tej stacji odcinkach linii i co wymagało operatywnego kierowania ruchem pociągów towarowych, by sprawnie i bez opóźnień przeprowadzić pociągi pasażerskie. Około trzeciej po północy miał on nieprzyjemną  scysję z dyżurnym ruchu stacji Susz, na którego opieszałą pracę, a w tym na przetrzymywanie pociągów towarowych przed semaforami wyjazdowymi, uskarżali się dyżurni ruchu sąsiednich stacji. Oprócz wyjaśnienia sprawy dyspozytor odcinkowy polecił dyżurnemu ruchu stacji Susz przyjąć z Prabut pociąg towarowy 70992 (składający się z cystern z olejem napędowym) na tor główny dodatkowy nr 4, który dopiero po przejściu pociągu pośpiesznego 81202 (relacji Kołobrzeg - Warszawa Zach.) mógł być wyprawiony ze stacji Susz w dalszą drogę w kierunku Iławy.
  Około 04:05-04:08 dramatyczny krzyk w seltonie oderwał dyspozytora odcinkowego, Stefana S., od normalnych zajęć.
  "Ratunku, ludzie się palą, pośpieszny najechał na beczki z paliwem ... pomocy - pali się!" - wołał ktoś zdyszanym i zdławionym głosem. Zaskoczony dyspozytor zdołał się tylko tyle dowiedzieć, że mówi nastawniczy stacji Susz, że tragedia nastąpiła na stacji Susz i . . . wołający o pomoc wyłączył się. Stefan S. nie namyślając się wiele wszczął alarm wzywając karetki pogotowia ratunkowego, sekcje straży pożarnej, pociągi ratunkowe. Zawiadomił też swego przełożonego, starszego dyspozytora i innych dyspozytorów pracujących na nocnej zmianie. Zawiadomiono też organy ścigania MO, dyrektora Rejonu Przewozów Kolejowych w Olsztynie, Północną DOKP, kontrolerów służb techniczno-eksploatacyjnych. Nie minęło 20 min, kiedy pierwsze karetki pogotowia ratunkowego i sekcje straży pożarnej były na stacji Susz lub do niej dojeżdżały. Wyruszyły też pociągi ratunkowe ze stacji Iława, Malbork, Olsztyn i Tczew.
   Stefan S., wobec niezgłaszania się do telefonów i do seltonu dyżurnego ruchu stacji Susz, odtworzył fakty przy pomocy dyżurnych ruchu stacji Prabuty i Redaki: pociąg pośpieszny 81202 musiał najechać na koniec pociągu towarowego 70992 prowadzącego wagony cysterny załadowane olejem napędowym. Stefan S. zdawał sobie sprawę, że mogą być potrzebne lokomotywy do odciągnięcia końcówek wagonów osobowych poc. pośpiesznego i czołowych cystern pociągu towarowego, dlatego zarządził niezwłocznie posłanie do stacji Susz lokomotyw spalinowych z pociągu towarowego 58587 ze stacji Mikołajki oraz ze stacji Redaki z poc. towarowego 52682.
  Pierwszy wstępny meldunek o wypadku Stefan S. otrzymał około 04:20 od będącego poza służbą dyżurnego ruchu stacji Susz, Włodzimierza R., który podał, że pociąg pośpieszny najechał na pociąg towarowy złożony z wagonów cystern, spiętrzone wagony osobowe i wagony cysterny palą się, są zabici i ranni. Dyspozytor odcinkowy polecił Włodzimierzowi R. przejąć czasowo obowiązki dyżurnego ruchu, zamknąć przyległe do stacji Susz szlaki, przyjąc po torach zamkniętych ze stacji Prabuty i Redaki lokomotywy do odciągnięcia wagonów osobowych i cystern by ograniczyć szkody i Włodzimierz R. przystąpił do działania.
  Załogi pierwszych karetek pogotowania ratunkowego i wozów strażackich dojeżdżających do stacji Susz już z odległości kilkuset metrów widziały w mglistych nocnych ciemnościach ogromną łunę. Na miejscu oczom ich ukazał sie przerażający widok. Kilka spiętrzonych i rozbitych wagonów osobowych oraz wagonów cystern paliło się, z uszkodzonych cystern obficie wyciekało płynne paliwo podsycając i rozszerzając pożar. Po peronie wzdłuż płonących wagonów biegało w bieliźnie kilkunastu przerażonych pasażerów, wołając coś i krzycząc. W palący się wagonach rozległy się krzyki i wezwania pomocy. Przez okna i naderwane dachy wagonów osobowych (sypialnego i z miejscami do leżenia) wydobywali się najczęściej tylko w bieliźnie, wystraszeni, nie bardzo wiedzący, co się stało, pasażerowie. Na ziemi tuż przy palących się wagonach leżało kilku rannych, niektórzy z ciężkimi obrażeniami cielesnymi. Rannym i przerażonym pasażerom pomagali przypadakowi ludzie, w tym mieszkańcy Susza, grzybiarze i myśliwi, kolejarze i żołnierze. Wydobywali pasażerów z wagonów, odprowadzali lub przenosili rannych do poczekalni w budynku stacyjnym i starali się im w jakiś sposób pomóc i ulżyć.
   Ekipy lekarskie przystąpiły niezwłocznie do udzielania pomocy poszkodowanym, przewożąc  tych z cięższymi obrażeniami do szpitali w Iławie i w Prabutach, a poczekalnia przemieniła się w punkt doraźnej pomocy. Strażacy zajęli się przede wszystkim opanowywaniem i lokalizacją pożaru (była bowiem realna groźba wybuchu rozgrzanych pożarem wagonów cystern), ale też pomagali wydobywać pasażerów uwięzionych w rozbitych wagonach.
                                                         c. d. n.
2
ISDR Lisków / Odp: TEFAMA nie wypuszcza pociągu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EN57-002 dnia 11 Października 2019, 17:20:03 »
.sav prawdę powie...
a tak faktycznie jest sporym ułatwieniem w dochodzeniu przyczyny sytuacji.
3
ISDR Lisków / Odp: TEFAMA nie wypuszcza pociągu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Sarron dnia 11 Października 2019, 17:06:48 »
Wszystkie pociągi szły planowo. Tak napisałem. Sprawdzę jak będę w domu czy mam jeszcze ten save.
4
Rozkłady jazdy / Odp: Defekt pociągu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Paweł dnia 09 Października 2019, 15:29:31 »
W ruchu do sąsiednich posterunków brak jest uzależnienia wysyłanych pojazdów trakcyjnych od tego, co wcześniej do nich przyjechało, więc rzeczywiście jak pojedzie tam inny pojazd, to nie przyjedzie z powrotem. Nie da się tego obejść, pozostaje przyjąć że "wróci kiedy indziej". Dla działania symulatora nie ma to znaczenia.
5
Rozkłady jazdy / Defekt pociągu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Dulson dnia 09 Października 2019, 14:18:02 »
Mam takie pytanie, co mam zrobić w przypadku defektu loka SM48 z Tefamy. Zawsze gdy coś zepsuło się to zamawiałem taką samą lokomotywę w kierunku do jakiego jedzie, aby ilość loków była równa, ale w przypadku Tefamy jak to zrobić mam. Zamówię SM42, np. pojedzie do tefamy i ona tam zniknie, bo nie wróci się do mnie, aby wróciła do miejsca skąd ją zamówiłem. Pomysł jakiś?

Jedynie co mi wpada na pomysł, cofać autozapis przed defekt i wtedy losowa usterka się nie pojawi z reguły znowu.
6
Symulator ISDR / Odp: Aktualny stan rozwoju projektu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Paweł dnia 07 Października 2019, 14:46:21 »
Nie wykluczam urządzeń komputerowych w wersji ogólnodostępnej.
7
Symulator ISDR / Odp: Aktualny stan rozwoju projektu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Miłosz dnia 05 Października 2019, 16:03:22 »
Czyli o urządzeniach komputerowych możemy zapomnieć?
8
Ruch kolejowy / Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EN57-002 dnia 04 Października 2019, 14:27:17 »
   Relacja Jana palucha - dyżurnego ruchu stacji Wojanów.

 Poc. pośpieszny 6502 odszedł z Jeleniej Góry zgodnie z rozkładem jazdy i przybył do stacji Wojanów też zgodnie z rozkładem jazdy tj. o 23:13 i miał tu nieprzewidziany postój, czekając na dojście poc. towarowego 66086 do stacji Janowice Wielkie.
  Jan Paluch zapytał telefonicznie Kazimierza Rosiek o poc. towarowy, otrzymał odpowiedź, że poc. ten jeszcze nie przybył. Po upływie 1-2 min ponownie zapytał swego adwersarza z Janowic, ale tym razem dlaczego nie wraca bloku początkowego i otrzymał odpowiedź "nie zwrócę Ci go, bo nie zbił mi zastawki elektrycznej" - na pytanie Palucha, czy to jest przybycie? - Rosiek odpowiedział "23:13", wobec czego Paluch zaproponował wprowadzenie telefonicznego zapowiadania pociągów, na to Rosiek odpowiedział "to dobrze". Po raz trzeci Jan Paluch zapytał Kazimierza Rosiek o poc. 66086, a ten tym razem odpowiedział "przybył 23:13" dodając: "nie zwrócę ci bloku końcowego, bo nie zbił zastawki". Wobec tego Jan Paluch podał Kazimierzowi Rosiek odejście poc. pośpiesznego 6502, ze stacji Wojanów o 23:14 i wpisał w dzienniku zapowiadania pociągów 23:12, jako dojście poc. 66086 do Janowic i 23:14 jako odejście poc. pospiesznego 6502 do Janowic; do wyprawienia tego poc. użył sygnału zastępczego wpisując do książki kontroli działania urządzeń zabezpieczenia ruchu E1758 "godz. 23:13" po przejściu poc. 66086, Janowice W. nie zwróciły bloku końcowego, użyto sygnału zastępczego SZ6-584 dla poc. 6502".
   Po wyjściu poc. ze stacji Wojanów, Jan Paluch po raz drugi zwrócił się z prośbą do Kazimierza Rosiek, aby ten wpisał u siebie, w dzienniku zapowiadania poc., wprowadzenie telefonicznego zapowiadania pociągów, ale i tym razem Rosiek zbył go odpowiedzą: "pisz, ja zaraz wpiszę". Wobec czego Jan Paluch, w swoim dzienniku zapowiadania pociągów (R146), wpisał formułkę o wprowadzeniu telefonicznego zapowiadania pociągów o 23:13, ale tak niefortunnie, że pomylił własną stację ze stacją Janowice Wielkie i by usunąć błąd użył gumki wycierając nią zapisy. [wtedy zapisy w książkach wpisywało się ołówkiem kopiowym (przypis piszącego)]
   Następnie po upływie ok. 7 min, gdy minął czas na dojście poc. pospiesznego z Wojanowa do Janowic, Jan Paluch zatelefonował do Kazimierza Rosiek i zapytał o poc. pospieszny 6502. Otrzymał odpowiedź: "najechał na koniec poc. 66086". "Jak to" - zapytał Paluch - "dałeś przybycie na poc. 66086, a teraz najechał?"  Rosiek odpowiedział: "nastawniczy zgłosił mi przybycie towarowego". Następnie obaj uzgodnili godzinę zamknięcia toru szlakowego Wojanów - Janowice Wielkie na 23:20.
  Jan Paluch wyjaśnił, że poc. pospieszny 6502 stał na stacji Wojanów 4 minuty, ale w dzienniku "R146" wykazał tylko jedną minutę postoju, resztę dał pociągowi na drogę będąc przekonany, że pociąg i tak wyrobi to opóźnienie. Trzeba też dodać, że po odejściu poc. pospiesznego ze stacji Wojanów, Paluch zgłosił dyspozytorowi odcinkowemu, że poc. towarowy 66086 doszedł do Janowic o 23:12, a poc. pospieszny po jednominutowym postoju odszedł z Wojanowa o 23:13.

   Relacja Witolda Polichańczuka - dyspozytora odcinkowego.

 Dyżurny ruchu stacji Wojanów zgłosił, że o 23:12 przybył do Janowic poc. towarowy 66086 i że poc. pospieszny 6502 po jednominutowym postoju odszedł o 23:13. Po kilku minutach dyżurny ruchu stacji Janowice Wielkie zameldował, że poc. 6502 najechał na koniec poc. 66086. Poc. 66086 chciał on przyjąć na tor nr 5, ale nie mógł nastawić semafora, więc wciągał skład poc. 66086 na tor nr 3, a poc. 6502 miał przepuścić po torze nr 5. Po ruszeniu poc. 66086 spod semafora, podał jego przybycie do Wojanowa.
  W czasie tej rozmowy włączył się na selektor dyżurny ruchu z Wojanowa i uzupełnił relację "że nie spracowała zastawka elektryczna w Janowicach", a on otrzymał telefoniczne potwierdzenie przybycia na poc. 66086. Temu zaś zaprzeczył dyżurny ruchu z Janowic.

  Dyrekcyjna komisja dochodzeniowa przeprowadziła kilka konfrontacji pomiędzy Janem Paluchem i Kazimierzem Rosiek, pomiędzy obydwoma dyżurnymi ruchu a dyspozytorem odcinkowym oraz pomiędzy Kazimierzem Rosiek, a nastawniczym Czesławem Firstem. Żaden z dyżurnych ruchu nie zmienił uprzednio podanych relacji, każdy z nich "twardo" stał przy swoim. Komisja dyrekcyjna w zasadzie przychyliła się do wersji powstania wypadku podanej przez Jana Palucha, jednak uznała ich obu odpowiedzialnymi za powstanie tego wypadku, wskazując jako bardziej obciążonego naruszenia przepisów i instrukcji - Kazimierza Rosiek.
  Niewątpliwie komisja właściwie określiła odpowiedzialność obu dyżurnych ruchu, wydaje się jednak, że Jan Paluch był bardziej inteligentny i chyba lepiej się bronił, starając sie przerzucić część winy na kolegę.
Miał on 36 lat, ukończone 9 klas szkoły ogólnokształcącej oraz 12 lat pracy na PKP, na stanowiskach konduktora hamulcowego, nastawniczego, a od września 1966 na stanowisku dyżurnego ruchu. Czytając wyjaśnienia obu dyżurnych ruchu, wydaje się, że Kazimierz Rosiek podaje swoją wersję w sposób bardziej prosty, jaśniej sprecyzowany. Przewija się w niej chwiejność w podejmowaniu decyzji w przypadku nieprzewidzianych komplikacji oraz niedostateczny refleks. By w jakiś sposób wyrównać swoje niedociągnięcia w tym zakresie decyduje się, niewątpliwie nie bez współudziału Jana Palucha, na wielkie ryzyko tj. na przedwczesną zgodę (bo trudno to nazwać potwierdzeniem przybycia) na wyprawienie poc. pospiesznego na zajęty szlak.
  Jan Paluch, w wyjaśnieniach złożonych komisji, starał się (nie zawsze w sposób udany) przedstawić swoje zaniedbania jak najkorzystniej.
 Z ich wyjaśnień można wyciągnąć kilka bezsprzecznych wniosków:
- sposób prowadzenia ruchu pociągów, a szczególnie porozumiewania się w sprawie pociągów, dowodził o naruszeniu podstawowych zasad bezpieczeństwa ruchu;
- obydwaj przyjęli moment ustawiania semafora wjazdowego  na sygnał zezwalający dla poc. 66086 tj. ok. 23:17 - jako okoliczność uprawniającą ich do przypuszczenia, że poc. ten wejdzie do stacji Janowice Wielkie szybciej, niż poc. pospieszny znajdzie się przed tym semaforem;
- użycie sygnału zastępczego było nieuzasadnione, a częste posługiwanie się tym sygnałem na stacji Wojanów doprowadziło do zatarcia jego szczególnego charakteru i upowszechniło pomijanie zamknięcia semaforów wyjazdowych blokadą liniową oraz wyprawianie pociągu na zajęty szlak;
- niepotrzebne i przedwczesne użycie sygnału zastępczego podyktowane było chyba chęcią ratowania kolegi z opresji spowodowanej nieudolnym przyjmowaniem pociągu towarowego 66086 do stacji Janowice Wielkie.
  W świetle opisanej sprawy, sprawowany przez bezpośrednich i pośrednich przełożonych nadzór nad pracą obu stacji budzi poważne zastrzeżenia i wydaje się, że aparat nadzoru służby ruchu i pozostałych służb, z wypadku na szlaku Wojanów - Janowice Wielkie, powinien wyciągnąć wnioski także dla siebie.
                                        tekst inż. Władysław Ryński, uszczegółowienie EN57-002.
9
Ruch kolejowy / Odp: Wypadki kolejowe (wydzielone z: Egzamin zawodowy...)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EN57-002 dnia 29 Września 2019, 11:18:44 »
 A jak przeciwdziałał powstaniu wypadku maszynista poc. pośpiesznego 6302 - Wacław Kurowski i jego pomocnik Andrzej Bielawski?
  Na stacji Wojanów poc. pośpieszny przybył zgodnie z rozkładem jazdy i zatrzymał się na nieprzewidziany postój, bowiem semafor wyjazdowy wskazywał sygnał "stój". Po przeszło czterominutowym postoju, o 23:17, na semaforze wyjazdowym wyświetlił się sygnał zastępczy i poc. odszedł w kierunku stacji Janowice Wielkie. Zbliżając się do tarczy ostrzegawczej odnoszącej się do semafora wjazdowego do tej stacji, zarówno mechanik jak i jego pomocnik widzieli na niej sygnał "semafor wjazdowy wskazuje sygnał "stój", a następnie obraz zmienił się na sygnał zezwalający. Nie zachodziła więc potrzeba ograniczenia szybkości.
  Po minięciu tarczy ostrzegawczej poc. wszedł w łuk, a po wyjeździe z łuku, z odległości około 150 m, ku ich przerażeniu zobaczyli dwa jasno świecące, czerwonym światłem sygnały końcowe pociągu.
  Nie było czasu na przerażenie - uruchomili nagłe hamowanie pociągu i nie pozostało już im nic innego, jak ucieczka do korytarza łączącego przednią i tylną kabinę elektrowozu. Zderzenie nastąpiło przy szybkości poc. pośpiesznego wynoszącej około 50 km/h, jego siła została nieco zmniejszona dzięki temu, że poc. towarowy był już w ruchu. Niemniej skutki wypadku były poważne: elektrowóz i kilka wagonów osobowych zsunęły się z nasypu, reszta wagonów pociągu pośpiesznego została uszkodzona, a 2 wagony towarowe rozbite. Obrażenia cielesne odniosło 18 osób, a straty materialne przekraczały kwotę 770 000 zł.
  Okoliczności tego wypadku nasuwają pytanie, w jaki sposób doszło do wyświetlenia sygnału zastępczego dla poc. pośpiesznego 6302 na stacji Wojanów? Przecież czynna była blokada liniowa, a obu dyżurnym ruchu wiadomo było, że na szlaku Wojanów - Janowice Wlk. znajduje się pociąg towarowy 66086, który ze względów techniczno-ruchowych musiał być zatrzymany przed semaforem wjazdowym do stacji Janowice Wielkie.
  By otrzymać odpowiedź na to pytanie powróćmy do momentu, kiedy to po odejściu pociągu pośpiesznego z Jeleniej Góry, Jan Paluch - dyżurny ruchu stacji Wojanów zapytał swego kolegę w Janowicach Wielkich - Kazimierza Rosiek "co słychać z pociągiem towarowym, bo z Jeleniej o czasie leci 6302". Od tego momentu dzieją się rzeczy, które przedstawiamy w skrócie w/g relacji każdego z tych dyżurnych ruchu.

 Relacja Kazimierza Rosiek - dyżurnego ruchu st. Janowice Wlk.

 Drogę przebiegu dla poc. towarowego 66086, na wejście na tor główny dodatkowy nr 3, zamówił na nastawniach wykonawczych o 23:09. Wobec tego, że nastawniczy Czesław Frist nie mógł ustawić semafora wjazdowego na sygnał zezwalający na tor nr 3 o 23:14 polecił tę drogę przebiegu rozwiązać i przygotować wejście na tor główny zasadniczy nr 5, a o godz. 23:17 po zgłoszeniu jej gotowości - polecił ustawić dla poc. 66086 semafor wjazdowy na sygnał "wolna droga". Gdy nastawniczy na semaforze podał sygnał "wolna droga", zatelefonował do dyżurnego ruchu stacji Wojanów - Jana Palucha i poinformował go, że poc. towarowy 66086 wciąga się do Janowic Wielkich. Na to dyżurny ruchu Jan Paluch podał mu odejście z Wojanowa poc. pośpiesznego 6502 o 23:13. Jednocześnie miał on zaproponować Kazimierzowie Rosiek uzgodnienie przybycia poc. 66086 do Janowic na 23:12. Kazimierz Rosiek dane te wpisał awansem do dziennika zapowiadania pociągów R146.
  Jan Paluch wyprawił poc. 6502 na sygnał zastępczy, a następnie prosił Kazimierza Rosiek, by wprowadzono formalnie telefoniczne zapowiadanie pociągów, a jako przyczynę podać niespracowanie zastawki elektrycznej nad blokiem końcowym na stacji Janowice. Kazimierz Rosiek nie zgodził się obiecując Janowi Paluchowi, że po przybyciu poc. 66086 zwróci mu blok końcowy.
  Po tej rozmowie i poczynionych zapisach w dzienniku zapowiadania pociagów, Kazimierz Rosiek zapytał, telefonicznie nastawniczego nastawni nr 2 - Czesława Frista, gdzie znajduje się poc. towarowy 66086 - a po otrzymaniu odpowiedzi, że czoło jego minęło semafor wjazdowy, polecił ustawić go na sygnał "stój". Za chwilę usłyszał donośny huk i trzask, wobec czego powiadomił dyspozytora odcinkowego o katastrofie.
  Przybycia poc. 66086, do stacji Janowice Wielkie, dyspozytorowi odcinkowemu nie zgłaszał. Twierdził, że Jan Paluch samowolnie wyprawił poc. pośpieszny nr 6502 na zajęty szlak na sygnał zastępczy. Przyjmując poc. towarowy nr 66086, na tor główny zasadniczy nr 5 Kazimierz Rosiek miał go zamiar z drugiego końca stacji, w rejonie nastawni wykonawczej nr 1 przestawić na tor główny dodatkowy nr 3 (poc. 66086 ze względu na długość nie zmieścił by się na torze nr 5), a następnie torem nr 2 przepuścić pociąg pośpieszny. Nie chciał wyprawiać poc. 66086, do sąsiedniej stacji Marciszów , bo czas jazdy do tej stacji wynosi 17 min.
  Po wypadku stwierdzono w dzienniku zapowiadania pociągów - R146 w rubryce "przybycie pociągu" ślady zapisu dotyczące poc. 66086: wytartą gumką cyfrę "12" oznaczającą minuty (obok cyfry 23 oznaczającej godzinę). Kazimierz Rosiek wyjaśnił to jako pomyłkę, bowiem zapis ten miał dotyczyć pociągu osobowego nr 22023, który z Janowic do Wojanowa miał przybyć o 23:18 i przez przeoczenie zamiast cyfry "18" wpisał cyfrę "12" w rubryce dotyczącej poc. towarowego 66086.
  Relacji tej w kilku konfrontacjach z Janem Paluchem Kazimierz Rosiek nie zmienił.

                                                                    c. d. n.
10
Kosz / Odp: Symulator Rewidenta Taboru Kolejowego - SRKT
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Wannabe dnia 24 Września 2019, 15:10:55 »
Pan chyba raczy żartować :P
Strony: [1] 2 3 4 ... 10